VAT-owy zawrót głowy

To, że przedsiębiorcy nie mają w Polsce łatwego życia, jest powszechnie znanym faktem. Nie dość, że rząd zabiera im w podatkach i różnych świadczeniach ok. połowę wypracowanego dochodu, nie dość, że na co dzień mają na głowie mnóstwo urzędów i przepisów, to na koniec dobijani są podatkami lokalnymi.
Te w Olkuszu wynoszą średnio ok. 80% najwyższej dopuszczalnej stawki oraz są wyższe niż w sąsiednich, konkurencyjnych gminach. Dodatkowo, w skupieniu się na rozwoju własnego biznesu oraz wypracowaniu, mimo wszystko, zadowalającego zysku przedsiębiorcom skutecznie przeszkadza szaleństwo z określeniem stawek VAT.

Polska wg obliczeń firmy Grant Thornton jest najbardziej zbiurokratyzowanym państwem… na świecie! W 2014 roku liczba stron maszynopisu nowego prawa, nowych ustaw, rozporządzeń i innych dokumentów, które tworzą lub zmieniają obowiązujące przepisy prawa, wyniosła 25 634. Od tego czasu ich liczba dodatkowo zwiększa się z roku na rok. O tym, jaki ogrom przepisów i regulacji zalewa przedsiębiorców, może świadczyć fakt, że gdyby chcieli oni być z nimi na bieżąco, to powinni na ten cel przeznaczać aż 4 godziny dziennie. W wielu dziedzinach ilość prawa jest zdecydowanie zbyt duża, a biurokracja rozrosła się do przerażających rozmiarów (jak powiedział pół roku temu minister Morawiecki: rocznie urzędnicy kosztują nas 50 miliardów zł.), jednak sytuacja z naliczaniem stawki podatku VAT już dawno przekroczyła wszelkie granice absurdu. Tytułowy VAT-owy zawrót głowy dotyka przede wszystkim firmy, które specjalizują się w usługach gastronomicznych. Wszelkie lodziarnie, kawiarnie czy bary mają naprawdę trudne życie. Dla jak najlepszego zarysowania sytuacji przeprowadźmy pewien eksperyment.

Wyobraźcie sobie państwo, że chcecie otworzyć własny biznes z zakresu gastronomii. Spośród żywności, którą mieszkańcy ziemi olkuskiej mogliby zjeść w Państwa lokalu wybierzmy jedynie hot-doga oraz pączka. Musicie jednak Państwo pamiętać, że bułka do hot-doga, posiadająca termin przydatności do 14 dni, jest obciążona 5% podatkiem VAT. Jeśli jednak zawartość cukru jest w niej podwyższona, to stawka też wzrasta, do 8%. Gdy nasza bułka posiada okres zdatności do spożycia dłuższy niż 14 dni, to procent podatku w cenie bułki wynosi już 23%. Sprawa z parówką jest prosta, bowiem obowiązuje tu jedna wysokość – 5%. Gorzej jednak, gdy chcemy naszego hot-doga przyprawić. Procent podatku w cenie musztardy wynosi 23% (chyba, że jest to „sos musztardowy” – wtedy 8%, podobnie jak i ketchup). Na sól i pieprz obowiązuje stawka 23%, jednak na tymianek, majeranek i koperek już 5%.

W przypadku pączka sytuacja nie wygląda lepiej. Dietetyczny pączek bez cukru obciążony jest 5% stawką VAT, świeżego pączka z cukierni obowiązuje 8% podatek, a taki z datą ważności do spożycia powyżej 45 dni – 23%. Dodatkowo, w swojej firmie muszą państwo zatrudnić jasnowidza, bo jeśli klient zdecyduje się zjeść w lokalu, powinniście Państwo naliczyć 8% podatek za tę usługę, jeśli jednak wyjdzie na zewnątrz, by zjeść po drodze, to wtedy obowiązuje stawka 23%. Żeby być z tym wszystkim na bieżąco, naprawdę trzeba wnikliwie czytać przepisy. W tym celu przydałaby się jakaś książka, tłumacząca ten zawrót głowy. Wpisując w wyszukiwarkę Google frazę: „leksykon VAT – 2017” oraz wybierając pierwszą propozycję, wyświetli nam się 2-tomowa, 2859-stronnicowa księga. Co ciekawe, wybór metody zaznajomienia się ze stawkami podatku VAT również ma znaczenie. Stawka podatku na książki tradycyjne wynosi bowiem 5%, a na elektroniczne już 23%. Proszę sobie teraz odpowiedzieć na pytanie – czy nadal chcą państwo otwierać ten lokal? Czy ktokolwiek chciałby bawić się w zgadywanie odpowiedniego numerka, od niedawna jeszcze pod groźbą 25 lat więzienia za pomyłkę?

Michał Pasternak

Młody działacz społeczny, interesujący się sprawami lokalnymi ziemi olkuskiej, prawem oraz gospodarką.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *