Mateusz Januszek z Olkusza ukończył Tour de Pologne dla Amatorów [RELACJA]

     Tour de Pologne to nie tylko coroczne święto dla miłośników rowerów, w postaci wyścigu największych światowych gwiazd kolarstwa. To także szansa na sprawdzenie się wielu niezawodowych kolarzy, którzy szansę na wykazanie się mają w Tour de Pologne dla Amatorów. Organizowana od 7 lat impreza pozwala uczestnikom pokonać rundę królewskiego etapu Tour de Pologne, czyli BUKOVINA Resort – Bukowina Tatrzańska. Na tej samej trasie, tego samego dnia, rywalizują później najlepsi zawodowi kolarze świata.

     Pomimo swojej nazwy, o uczestnikach z pewnością nie można mówić w kategorii amatorów. Oprócz naprawdę trudnej trasy „pod górę”, liczącej 58 kilometrów, kolarze muszą zmagać się choćby z warunkami atmosferycznymi. W zeszłym roku, ścigano się w potokach deszczu, w tym roku, trzeba było stawić czoła ogromnym upałom. O tym, jak wymagający jest to przejazd świadczyć może chociażby fakt, że z 1500 uczestników, do mety dojechało zaledwie 1000. Jedną z osób, którym udało się ukończyć trasę, był 19 letni Mateusz Januszek z Olkusza.

     „Trasa ta w moim przypadku została po prostu przejechana, przy odpuszczaniu zjazdów. Zająłem 408 miejsce na nieco ponad 1000 osób które również postanowiły wystartować. Po roku oczekiwania, w dniu 4 sierpnia 2017 roku, miałem okazję ponownie stanąć na starcie Tour de Pologne dla Amatorów. Od rana panował olbrzymi gorąc, w telewizji podawano, że jest to najgorętsze miejsce w Polsce. Startowałem z uszkodzonym lekko napędem na średniej tarczy (39 zębów), przez co spadał mi łańcuch. Pozostawała mi więc jedynie najmniejsza z 30 zębami, albo ta największa z 50 zębami. Tym razem trasa wydłużona została do 58 km. Aż do momentu startu byłem przekonany, że start ostry nastąpi 7 kilometrów później, dopiero w Jurgowie, z błędu zostałem wyprowadzony dopiero przez jednego ze Stewardów, który oznajmił, że ściganie zaczyna się za 100 metrów. Trasa o wiele cięższa, niż myślałem, 1200 metrów przewyższenia, z dwoma selektywnymi podjazdami i dwoma kolejnymi, które wybijały stawkę. Pierwszy podjazd pod Łapszankę, gdzie nachylenie oscylowało w okolicach 16 procent na 500 metrów podjazdu, nastąpił już po około 10 kilometrach. Następnie, miejsce miał długi, malowniczy zjazd, gdzie prędkości oscylowały koło 70 km/h aż do okolic miejscowości Trybsz. Potem nastąpił teren pod bardziej dynamicznych zawodników którzy mogli tam odrabiać straty, które dołożyła Łapszanka. Następnie przyszła pora na podjazd owiany legendą, jaką jest Ściana Bukovina, przez wielu uznawana za najtrudniejszy podjazd w Polsce. Osobiście, jednak nie zaliczam się do tego grona. Szacunki nachylenia wynoszą tam przez moment aż 26 procent. Miałem okazję obserwować tam, jak jeden z konkurentów po prostu przewraca się na plecy ze względu na nachylenie. Tutaj już klasycznie od lat miejsce mają „pielgrzymki”, przekleństwa i wyzwiska. Na szczycie miła niespodzianka – dopinguje Tomasz Jaroński. Następnie bufet, gdzie wylewam na siebie butelkę wody, a drugą zabieram do picia. Zjeżdżamy na dół i spada mi łańcuch, tracę przez to jakieś 15 sekund, ale jadę dalej. Doganiam tych, którzy wyprzedzili mnie i zaczyna sie podjazd na Wierch Rusiński, chyba najłatwiejszy w tym dniu podjazd – dwukilometrowy, o średnim nachyleniu 6 procent. Ze szczytu pozostaje zjazd do Bukowiny, a następnie podjazd pod górne rondo, gdzie znajduje się meta. Ponownie spadł mi łańcuch, na szczęście ostatni raz. Zaczynałem wtedy powoli już czuć skurcze w nogach, ale zostało mi ledwie 4 km do przejechania, co pozwoliło mi przełamać osobiste bariery. Podłączyłem się pod jednego z kolarzy, który jechał całkiem niezłym tempem, około 18 kilometrów na godzinę. Gdy doszło do głównej ściany, mającej 9 procent nachylenia, naciskałem mocniej i zostawiłem kolegę z tyłu. Potem został już praktycznie sprint do mety, liczący około 2 kilometry. Ostatecznie dojechałem do mety z czasem 2 godziny, 11 minut i 47 sekund, co dało średnią prędkość 26,41 kilometra na godzinę. Przy 2800 osobach które miały wystartować, zakładałem miejsce w pierwszym 1000, jako wynik z którego będę zadowolony. Awaria napędu sprawiła, że oddaliłem się od tego i byłem skupiony na podjechaniu dwóch stromszych podjazdów na swój osobisty rekord. Resztę wolałem przejechać na spokojnie. Ostatecznie, wynik wystarczył mi zająć 572 miejsce generalnie, a 129 miejsce w kategorii wiekowej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *