Jak olkuscy radni PiS kłamią w sprawie podwyżek cen wywozu śmieci

W całej Polsce lawinowo rosną ceny wywozu odpadów. Podwyżki dotarły w sierpniu do Klucz, a wczoraj do Olkusza. Jest to spowodowane m.in. wzrostem cen wody, energii czy paliwa oraz tzw. opłaty środowiskowej, którą firma reguluje u marszałka województwa. Mimo tego, że są to czynniki, na które miasta nie mają najmniejszego wpływu, a PiS wręcz przeciwnie, to najgłośniej oburzeni podwyżkami są… właśnie olkuscy radni tejże partii, którzy od wtorku ogłaszają skandal w wykonaniu władz miasta. Biorąc pod uwagę, że to przepisy centralne nakazują, by opłaty od mieszkańców finansowały koszty wywozu śmieci w 100%, zabraniając dopłat dla mieszkańów z budżetu miasta, takie działania wydają się co najmniej niesprawiedliwe. Samorządy nie mają bowiem praktycznie żadnych możliwości, by opłaty za wywóz śmieci obniżyć.

Lawinowe podwyżki opłat za wywóz odpadów zaczęły się w naszym kraju mniej więcej na przełomie nowego roku. Dla przykładu, na przestrzeni tylko ostatnich 365 dni w Markach podwyżka wyniosła 294%, w Zielonce 210%, w Tarnobrzegu 177%, w Brańsku 167%, w Inowrocławiu 162%, w Jordanowie 143%, w Józefowie o Otwocku 142%, w Makowie Mazowieckim 138%, w Źyrardowie 127%, w Kaletach 124%, a w Dusznikach-Zdrój 120%. Samorządowcy z całej Polski tłumaczą te zmiany rosnącymi kosztami m.in. przygotowania odpadów do spalarni, przetwarzania odpadów wielkogabarytowych, coraz większymi kosztami pracy oraz podwyżkami cen wody, energii elektrycznej czy paliwa. Jeszcze w 2016 roku tzw. opłata marszałkowska za składowanie tony odpadów wynosiła ok. 24 zł lub 74 zł, w zależności od rodzaju odpadów. Dziś jest to 170 zł, a w przyszłym roku będzie aż 270 zł.

O tym, że w całej Polsce rosną ceny odbioru odpadów wiemy nie od dziś. Koszty prowadzenia działalności związanej z gospodarowaniem odpadami są coraz wyższe, choćby w konsekwencji rosnących cen energii i drastycznej podwyżki tzw. opłaty środowiskowej. Są to czynniki, na które władze miast nie mają najmniejszego wpływu, ponieważ są regulowane centralnie. Mają jednak bezpośredni wpływ na sytuację rynkową i stawiają władze miast przed koniecznością podejmowania bardzo trudnych decyzji związanych z podniesieniem stawek – komentuje Burmistrz Miasta i Gminy Olkusz Roman Piaśnik.

Prawdę mówiąc, władze miast nie do końca mają możliwość w ogóle podjęcia jakiejkolwiek innej decyzji. Zgodnie z Ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, samorządy zobowiązane są bowiem do pobierania od mieszkańców opłat na poziomie gwarantującym samofinansowanie się systemu gospodarowania odpadami. Oznacza to, że wpływy z opłat od Olkuszan muszą w całości pokryć koszty wywozu odpadów z miasta. Gmina nie może zatem, tak jak w przypadku cen wody, zaproponować dopłat z miejskiego budżetu, gdyż byłoby to działanie niezgodne z prawem. Biorąc pod uwagę, że to właśnie Prawo i Sprawiedliwość posiada większość polskim parlamencie i może w każdej chwili te przepisy zmienić, to próba ogłoszenia afery oraz przekonywania mieszkańców przez radnych PiS, że tylko oni są przeciwni podwyżkom, wydaje się być wcale nie taką lekką hipokryzją.

Do tej pory mieszkańcy płacili 9,5 zł. miesięcznie za osobę w przypadku śmieci segregowanych oraz 16,5 zł. za odpady niesegregowane. Od 1 listopada ceny te wynosić będą odpowiednio 22 zł. oraz 44 zł. Władze miasta, na tyle na ile mogły, próbowały zminimalizować podwyżki dla mieszkańców. Dlatego też od 1 kwietnia 2018 roku rodziny wielodzietne oraz osoby mniej zamożne, które prowadzą segregację odpadów, mogą skorzystać z częściowego zwolnienia z opłaty za odbiór odpadów segregowanych w wysokości 2,50 zł. Pod koniec kwietnia odbył się natomiast pierwszy przetarg na wywóz odpadów komunalnych. Najtańsza, a zarazem jedyna złożona oferta wyniosła wtedy ponad dwa razy więcej, niż przewidywała gmina. Władze zaplanowały bowiem na ten cel 5,5 mln złotych, a ALBA oczekiwała niemal 13,5 mln złotych.

Przetarg został wówczas powtórzony, licząc że potencjalni wykonawcy jeszcze raz oszacują prognozowane koszty, tak by jak najmniej obciążyć mieszkańców gminy Olkusz. Niestety tak się jednak nie stało, gdyż w dalszym ciągu usługami odbioru i zagospodarowania odpadów zainteresowany był tylko jeden wykonawca. W ten sposób, z powodu braku konkurencji, mógł on samodzielnie dyktować ceny. Odrzucenie tej oferty nie wchodziłoby z kolei w grę, gdyż wredy od 1 listopada nikt nie odbierałby odpadów z Olkusza i sołectw, co również jest niezgodne z prawem: „Umowę na obecnych stawkach podpiszemy jednak do końca marca 2020 roku, licząc że rząd w końcu stworzy odpowiednie regulacje prawne, tak by system odbioru odpadów nie był tak uciążliwy dla portfeli mieszkańców” – podsumowuje Roman Piaśnik.

Gospodarz „Srebrnego Miasta” zwrócił także uwagę na fakt, że niezadowolenie mieszkańców z rosnących cen skupia się na samorządowcach, a tak naprawdę problem jest o wiele wyżej, gdyż gminy są związane przepisami, które powstają w Warszawie. Warto także wspomnieć, że wspomniana Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, która nakazuje, by opłaty od mieszkańców finansowały w 100% koszty wywozu śmieci oraz zabrania dopłat do rachunków mieszkańców z budżetu miasta, zezwala samorządom na ustalenie jeszcze wyższych stawek, co jest dowodem na to, iż rząd ma świadomość problemu. Dlatego też działania radnych PiS oraz lokalnych działaczy tejże partii, którzy od wtorku straszą mieszkańców podwyżkami, jednocześnie całą winę zwalając na władze Olkusza, mówiąc na dodatek, że jako jedyni byli przeciwni takim zmianom, wydają się być bardzo mocno krzywdzące i niesprawiedliwe.

Michał Pasternak

Młody działacz społeczny, interesujący się sprawami lokalnymi ziemi olkuskiej, prawem oraz gospodarką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *